Blog
Z perspektywy dziennikarskiego stolika
Jan Osiecki
Jan Osiecki Dziennikarz, doktorant i cyklista ;) W Sejmie od 15 lat.
0 obserwujących 147 notek 527328 odsłon
Jan Osiecki, 9 listopada 2012 r.

Wybuch w Rzepie na video

Jak przez tydzień nic nie zrobić i czerpać z tego chwałę bohatera? Redaktorzy Rzepy okazują się mistrzami w tej dziedzinie. A przepis pojawił sie własnie na YouTube.

 
Redaktor Wróblewski w nieco przydługim materiale video zdradził kulisy przygotowywania najbardziej wybuchowego tekstu ostatniego czasu (w nawiasach podany jest czas z nagrania na YT). Było w nim tyle trotylu i nityrogliceryny, że aż kilka osób wyleciało z redakcji.
 
Jak powstał ten bombowy thriller? Około 22 października Cezary Gmyz wpadł do redakcji z wysoko energetycznym newsem, który sprzedali mu ludzie z prokuratury (ok. 0:40 – przy okazji mamy pierwsze ujawnienie informatorów).
Co prawda dziennikarz nie wiedział dokładnie o co chodzi, ale chciał pisać. "Nie mieliśmy ekspertyz, nie mieliśmy w ręku żadnych dokumentów" – przyznaje Wróblewski(1:56), opowiadając o poczatku pracy nad tekstem. Przytomny szef redakcji zażyczył sobie dodatkowej weryfikacji informacji (ok. 2:06) przyniesionych przez reportera.
Trudno powiedzieć, co zrobił Gmyz między dniem przyniesienia newsa, a 29 października. Chyba nic, bo Wróblewski milczy na ten temat. Ochoczo za to pokazuje błędy innych dziennikarzy robiących materiały śledcze. Zaaferowany swoim patetycznym wystąpieniem nie zauważył, że sam zaczął chlapać językiem na prawo i lewo robiąc pokaz tego jak wsypać informatorów – zdradził,  że informatorzy Gmyza to” trzech prokuratorów" (12:05) i "jedna osoba jest spoza prokuratury", ale mająca dostęp do dokumentów (12:13)
 
Wróćmy do materiału. Bomba tykała w redakcji i nadszedł czas żeby odpalić ją na łamach. Najwyraźniej zdesperowany brakiem jakiegokolwiek potwierdzenia wiadomości przyniesionych przez Gmyza red Wróblewski 29 X późnym popołudniem umówił się na spotkanie z prokuratorem Seremetem.
 
Rozmowa musiała przypominać wymianę zdań między ślepym i głuchym na temat kolorów, bo Wróblewski pamięta, że prokurator powiedział mu iż na wraku znaleziono „wysoko energetyczne cząsteczki, które mogą wchodzić w skład materiałów wybuchowych”  (6:51). Przyznaje jednak, że prokurator też studził jego zapał dodając, że prokuratura „nie jest w stanie stwierdzić jakiego pochodzenia są te cząsteczki” (7:07) i w związku z tym trzeba poczekać na dodatkowe ekspertyzy.
Czym są owe cząsteczki do dziś nie wie ani Seremet ani Wróblewski. Chemicy pytani o to rozkładają bezradnie ręce i robiąc wielkie oczy. Wygląda na to, że Seremet usłyszał coś od techników, ale do końca nie zrozumiał co do niego mówią. W końcu nie musi, bo dostanie analizę za czas jakiś i sobie z niej wywnioskuje co było na samolocie. Ale dlaczego Wróblewski i Gmyz nie popytali speców od chemii co chodzi? Wtedy zrozumieliby jak błądzą. Swoją drogą dlaczego przez te siedem dni nie zainteresowali sie jaki konkretnie sprzęt mieli ze sobą technicy w Smoleńsku? Jak on działa i co wykrywa?
 
Jak potoczyła się dalej historia? Wygląda na to, że Wróblewski nakręcony rozmową niczym „wysoko energetyczną cząsteczką” wrócił do redakcji i zaczęto przygotowywać tekst. Co prawda w pewnym momencie szefa redakcji naszły wątpliwości. „Cały czas nie dawało nam spokoju co tak naprawdę wykryły te czujniki w Smoleńsku. Jaki to był rodzaj materiału wybuchowego” – przyznaje Wróblewski (17:14). I przy okazji wydało się
jak słabe są informacje Gmyza. „W pierwszej wersji tekstu pojawił się trotyl C4” (17:22) - opowiadał Wróblewski. Ktoś na szczęście dla Gmyza  zauważył, że coś takiego nie występuje w przyrodzie (i nie tylko w przyrodzie). Autor dostał polecenie doprecyzowania informacji o srodku wybuchowym.
 
I tu Wróblewski zdradza, że informator Gmyza  ok. godz 20.30 w dniu 29 X była na naradzie u Seremeta – co dość mocno zawęża listę podejrzanych. Ciekawe czy prok. Seremet już wie kto z jego ludzi wynosi informacje na zewnątrz?
 
W każdym razie jak opowiada Wróblewski przed godz 22  „Czarek wrócił ze spotkania zapewniając tak to był trotyl” (18:28) 
Tu widzimy kulisy jakości dziennikarstwa śledczego a la Gmyz. Jeszcze 8 listopada ten "wybitny" reporter twierdził w wywiadzie dla TOK FM, że słowo trotyl dopisał mu zastępca red. Nacz Andrzej Talaga. Dopiero gdy ten przysłał do redakcji TOK FM sprostowanie i zagroził byłemu redakcyjnemu koledze pozwem Gmyz się wycofał i uznał, ze to on napisał o trotylu – jeśli on nie umie nawet ustalić kto i co napisał w jego własnym tekście - to rzeczywiście wybitny z niego dziennikarz śledczy.
 
W każdym razie w dniu publikacji prokurator Szeląg oświadczył jednoznacznie: „biegli nie stwierdzili na badanych elementach jakichkolwiek materiałów wybuchowych w tym trotylu i nitrogliceryny” I dodał, ze „fałszywie pozytywne alarmy” są częstym zjawiskiem przy pracy aparatury wykrywającej materiały wybuchowe. (słowa Szeląga sa ok 1:12 ale polecam cały materiał - zrobiony notabene przez byłego ucznia szkoły ojca Rydzyka)
Czym są fałszywie pozytywne alarmy tłumaczy przywołany tu wczesniej Wojciech Orliński do którego odsyłambo pisze znakomicie. 
 
W tym momencie bohaterowie tego smutnego spektaklu powinni zapaść się pod ziemie. Obawiam się jednak, że długo będziemy jeszcze słyszeli efekty detonacji tego tekstu.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Nie pracuję w Sejmie. Po prostu tu mieszkam: na galerii prasowej, przy „okrągłym” [teraz jest kwadratowym jak możecie zobaczyć w TVN24, ale nazwa została] stoliku dziennikarskim, na korytarzach sejmu i w Hawełce spędzam 13 i więcej godzin dziennie… A w wolnych chwilach (ha, ha dobry dowcip): piszę pracę doktorską, uczę studentów, żegluję po świecie i bujam w obłokach…

BLOG– od angweblog — sieciowy dziennik,
pamiętnik (źrodło
wikipedia). Wpis na blogu jest zatem jedynie subiektywnym odczuciem autora. Nie jest to artykuł prasowy,więc nie musi być obiektywny.

Informuję, że skończył się okres ochronny dla wszelkiej maści trolli oraz talibów - jednej partii, jednego wodza i jednie słusznej wersji historii. Wszelkie komentarze nie na temat, inwektywy, treści obraźliwe dla mnie oraz głupoty będą wycinane. I żadne krzyki nie przekonają mnie, żeby z tego zrezygnować.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Autor Jak mówią złe języki aktualnie cała administracja S24 to Bogna J. Nowięc sam...
  • @JERZYK07 Bardzo ciekawe! Warto będzie się nad tym pochylić i popytać :)
  • @FLYGA Przełożony (a właściwie dwóch) mają już zarzuty prokuratorskie. Za czasów...

Tagi

Tematy w dziale